Mapa satelitarna świata z satelity

Praca w Manufakturze

Temat: GPS dla psa

Super sprawa, tylko szkoda, że zasie ga taki mały

Ten GPS który mieliśmy w Anglii nie ma ograniczenia! Przecież GPS to technologia satelitarna (jeśli mamy odbiornik rzeczywiście są jakieś ograniczenia np ze względu na skalę mapy) więc sygnał wysyłany jest z obroży do satelity a my możemy sprawdzić miejsce lub współrzędne naszego pupila! Są programy które tworzą i pokazują ścieżki, łącząc punkty na mapie. GPS o którym pisała Hania jest prawdopodobnie wspierany technologią radiową lub GSM. Z normalnego nadajnika GPS (dokładnie takie jak w samochodach np ciężarowych do określania pozycji -nie te które pokazują gdzie jechać - tylko mniejsze i odporniejsze na wstrząsy) na obroży możemy więc odebrać sygnał z drugiego końca świata
Źródło: goldenretriever.fora.pl/a/a,381.html



Temat: Europejska mapa świata
Już niebawem ułatwią i uatrakcyjnią nam życie.
Satelitarne mapy o świetnej rozdzielczości umożliwią zakupy w dowolnym miejscu na Ziemi, pomogą w kontaktach towarzyskich, a dla firm staną się nieocenioną bazą danych.
Wszystko to za sprawą e-Globe, europejskiego projektu, który zwiększy szansę Starego Kontynentu w wyścigu technologicznym z Ameryką.



Odkąd kilka lat temu uruchomiono serwis Google Earth, cyfrową mapę świata, jesteśmy w stanie okrążyć Ziemię nie odrywając się ani na chwilę od ekranu komputera. Niemal wszyscy użytkownicy tego serwisu swoje pierwsze kroki stawiali w podobny sposób: najpierw poszukiwali na mapach własnego domu, miejscowości lub stadionu ulubionej drużyny piłkarskiej. Każdy chciał zobaczyć, jak wyglądają te obiekty widziane z satelity. Ten wirtualny globus w przyszłości może zaoferować nam znacznie więcej: dzięki niemu przespacerujemy się po Manhattanie w poszukiwaniu idealnego prezentu lub podczas bezsennej nocy poflirtujemy nad wodami Nilu z innym internautą.

Wszystko wskazuje na to, że już za kilka lat będziemy korzystać z takich możliwości. Konsorcjum europejskich przedsiębiorstw z dużym udziałem firm hiszpańskich powzięło decyzję, z inicjatywy astronauty Pedra Duque, że nasz kontynent nie pozostanie w tyle w tej nowej rewolucji informatycznej, w której prym wiodą magnaci ze Stanów Zjednoczonych.

Europa chce stworzyć system alternatywny dla Google Earth. Dzięki niemu będziemy mogli stawić czoło nowym przemianom, jakie w najbliższej przyszłości zajdą w internecie. W systemie tym główną rolę będą odgrywały wirtualne mapy. Budżet przeznaczony na projekt zatytułowany e-Globe wynosi 100 milionów euro, z czego większości jeszcze nie zgromadzono, choć pierwsza wersja systemu ma być gotowa już wiosną przyszłego roku.

– Bazy danych wielkich przedsiębiorstw, które dawniej były jedynie ciągiem liczb, teraz w znacznie większym stopniu opierają się na mapach – wyjaśnia Pedro Duque. Przewiduje on, że ten sposób przechowywania informacji niebawem "nie będzie dotyczyć tylko wielkich firm i przeniesie się do innych dziedzin".

Mapy wirtualne są bowiem doskonałym sposobem dotarcia do potrzebnej informacji. Dzięki nim będziemy mogli poznać rozkład jazdy autobusów, listę dyżurnych aptek czy dowiedzieć się, jak wygląda ruch na drogach na interesującym nas obszarze. – Opracujemy w nowy sposób "żółte strony" – cieszy się astronauta.

Uruchomienie e-Globe jest uzależnione od środków finansowych z Unii Europejskiej. W przyszłości serwis udostępni nam aktualizowane co tydzień zdjęcia naszego kontynentu pochodzące z różnych satelitów. Użytkownik będzie mógł określić cechy i pochodzenie obrazu, jaki chce oglądać na swoim monitorze. Dostępne tu będą zarówno wersje aktualne jak i wcześniejsze, w tym również stare fotografie lotnicze, a nawet dawne ręcznie malowane mapy.

– Ten, kto ma wpływ na to, co oglądamy, decyduje również o tym, w jaki sposób postrzegamy świat – mówi Carlos FernĂĄndez, dyrektor ds. technologii Deimos Space, firmy zaangażowanej w projekt od samego początku, czyli od 2005 roku. – Gdybyśmy mogli zobaczyć, jak wycina się lasy w Amazonii lub porównać obecny stan wybrzeża z tym sprzed kilku lat bardziej przejmowalibyśmy się tym, co się wokół nas dzieje.

W projekcie uczestniczy 25 firm z Hiszpanii, Francji, Portugalii, Włoch, Wielkiej Brytanii, Belgii, Holandii, Niemiec, Austrii, Czech i Słowenii. Biorą w nim udział także różne instytuty geograficzne, między innymi hiszpański i kataloński. Zdjęcia o rozdzielczości 20 metrów będą pochodziły między innymi z satelity obserwującego Ziemię, który należy do Deimos Image, filii Deimos zarządzanej przez Pedra Duque.

Niewielki satelita Deimos 1 jest konstruowany w Anglii i zostanie umieszczony na orbicie w połowie przyszłego roku. Będzie to pierwsza platforma kosmiczna tej klasy finansowana przez prywatny kapitał europejski.

Pedro Duque to jeden z dwóch Hiszpanów (obok Michaela Lópeza AlegrĂ­i), którzy odbyli loty orbitalne. Ostatni raz latał po orbicie Ziemi jesienią 2003 roku w ramach hiszpańskiej misji Cervantes. W 2006 roku mianowano go dyrektorem generalnym Deimos Image. Z tego miejsca stara się "połączyć wysiłki instytucji europejskich", aby opracowały wspólnie nową mapę Ziemi. Pozwoli to "wyrównać różnice, jakie dzielą nas od Stanów Zjednoczonych i Japonii".

Źródło: El Mundo
Źródło: cafemirenium.kylos.pl/viewtopic.php?t=7739


Temat: Tajemnicze rysunki na Płaskowyżu Nazca
Na pełnym niezwykłych rysunków peruwiańskim płaskowyżu Nazca japońscy naukowcy znaleźli sto nowych figur

Od dziesiątków lat naukowcy szukają odpowiedzi na pytanie, po co dawni mieszkańcy Peru tworzyli ogromne rysunki na pustynnym płaskowyżu w południowej części kraju. Autorem najbardziej fantastycznej teorii jest słynny szwajcarski pisarz Erich von Däniken. Jego zdaniem ich pierwszymi twórcami byli przybysze z kosmosu, a niezwykłe rysunki były pasami startowymi międzygwiezdnych statków. Później ludzie mieli kopiować dzieło kosmitów.

Nie mniej fantastycznie brzmi koncepcja podróżnika Jima Woodmana. Choć nie wplątał on do całej sprawy kosmitów, to uznał, że dawni mieszkańcy Peru potrafili budować balony! Skąd ten pomysł? Woodman uznał, że ludzie nie tworzyliby rysunków, których nie mogliby podziwiać - niezwykłość dzieł z Nazca polega m.in. na tym, że widać je w pełnej krasie tylko z lotu ptaka. Jeśli ktoś stanie obok rysunku, będzie widział jedynie jasny pas na pokrytym ciemnymi kamieniami płaskowyżu. I nie domyśli się, że powstał on dzięki ludziom, którzy setki lat temu usunęli część kamieni, odsłaniając jaśniejsze podłoże.

Wiele teorii, zero dowodów

Świat dowiedział się o tajemniczych figurach z Nazca dopiero wtedy, gdy nad południowym Peru zaczęły latać samoloty pasażerskie. Pierwszym naukowcem, który zainteresował się doniesieniami pasażerów o tajemniczych liniach, był w 1927 r. peruwiański lekarz i antropolog Toribio Mejia Xespe. Jednak największy wkład w rozsławienie i badanie rysunków miała Niemka Maria Reich, która zajęła się geoglifami (tak specjaliści nazywają duże rysunki wykonane na powierzchni ziemi) 20 lat później. Badała je aż do śmierci w 1998 r.

Do tego czasu zidentyfikowano ponad 300 rysunków. Znakomita większość to linie proste, czasami mające nawet kilka kilometrów długości, i nieskomplikowane figury geometryczne. Jednak co najmniej 20 geoglifów przedstawia zwierzęta, rośliny i przedmioty. To właśnie one wzbudziły największą sensację. Naukowcy rozpoznali m.in.: małpę, kolibra, jaszczurkę, wieloryba i pająka. Jest też postać człowieka. Największe rysunki zwierząt mają około 280 metrów długości.

Geoglify z Nazca doczekały się przeróżnych interpretacji, dużo mniej fantastycznych niż teorie Dänikena czy Woodmana. Naukowcy stawiali hipotezy, że chodzi o wizerunki bóstw, znaki ułatwiające obserwację nieba, drogi, którymi szły kultowe procesje czy znaki zodiaku. Fragmenty potrzaskanych naczyń znalezione w miejscach, z których promieniście rozchodzi się część linii prostych, mogą być pozostałościami po składanych tam ofiarach. Wskazywałoby to na religijne znaczenie przynajmniej części rysunków.



Japończycy z Uniwersytetu Yamagata odkryli sto dotąd nieznanych rysunków dzięki dokładnemu przestudiowaniu amerykańskich zdjęć satelitarnych. W marcu tego roku udali się do Peru, by w terenie potwierdzić wyniki badań.

Rysunki leżą w południowej części płaskowyżu, do której samoloty turystyczne rzadko docierają. Większość to linie proste i figury geometryczne. Jednak jeden z nich to długa na 65 metrów, częściowo uszkodzona postać trudnego do zidentyfikowania zwierzęcia. To najcenniejsze odkrycie Japończyków, gdyż ostatni rysunek niebędący geometrycznym wzorem znaleziono w latach 80.

Zachęceni sukcesem Japończycy planują ponowne sfotografowanie płaskowyżu z kosmosu. Wykorzystają do tego wystrzelonego w styczniu supernowoczesnego japońskiego satelitę Daichi. Później stworzą precyzyjną mapę rysunków z Nazca.

Nazca robili nie tylko rysunki

Kultura Nazca, bo tak naukowcy nazwali społeczność twórców rysunków, była jedną z największych spośród wielu, które kwitły na terenie Peru na długo przed Inkami. Jej złoty okres to lata od 200 r. p.n.e. do 600 r. n.e.

Rysunki przyćmiły inne wielkie dokonania tej społeczności. Jej dziełem była m.in. rozległa sieć dołów i tuneli wykopanych w celu wydobycia wód podskórnych. Część tego systemu irygacyjnego działa po dziś dzień!

Najważniejszą siedzibą ludu Nazca było Cahuachi, miasto pełne piramid i innych budowli wzniesionych z suszonej na słońcu cegły.

Twórcy rysunków pozostawili po sobie wiele cmentarzysk z tysiącami grobów, ale większość została niestety splądrowana, zanim dotarli do nich archeolodzy. Te, które przetrwały, dały jednak naukowcom wiele informacji. Znaleziono w nich skulone zmumifikowane zwłoki i bogate dary grobowe złożone z biżuterii (nierzadko złotej) i ceramicznych naczyń.

Ceramika Nazca jest jedną z najpiękniejszych na świecie. Naczynia mają dziesiątki czasem bardzo skomplikowanych kształtów - najczęściej sylwetek ludzi albo zwierząt. Pokrywają je wspaniałe malowidła, które do dziś zachowały intensywne barwy.

Jak dotąd naukowcy nie znaleźli jednak nic, co wskazałoby, po co Nazca tworzyli rysunki, których nie mogli podziwiać.

paranormalne.pl
Źródło: cafemirenium.kylos.pl/viewtopic.php?t=374